Moi rodzice powinni się pojawić za krótką chwilę. Siedzę na kanapie i przeglądam pocztę, gdy nagle słyszę dzwonek do drzwi. Wstaję i otwieram drzwi, w których widzę moich rodziców. Mama to czterdziestoletnia kobieta z długimi blond włosami, na nogach ma granatowe rurki do kostek. Białą koszulę zapinaną na guziki wkasała w spodnie, a na nią czarną marynarkę. Ogólnie moja mama to ładna kobieta, pomimo swojego wieku. Tata natomiast ubrał ciemne dżinsy, które idealnie pasują do koloru jego butów, białą koszulę i czarną marynarkę.
-Cześć- witam się.
-Cześć, córciu- mówią razem. Mówią tak do mnie odkąd pamiętam. Na początku nie lubiłam tego zdrobnienia, ale z czasem się przyzwyczaiłam. Zapraszam ich do środka. Siadają przy stole a ja przynoszę makaron z sosem śmietanowo-czosnkowym.
-Ładnie pachnie- przyznaje tata, za co mu dziękuję. Mój tata za każdym razem jak przyjeżdża zawsze mnie komplementuje, co przyznam jest bardzo miłe z jego strony. Talerze i sztućce są na stole, więc nie muszę się po nie wracać do kuchni. Siadam naprzeciwko rodziców. Nakładamy sobie jedzenie na talerze i zaczynamy jeść. Po około półgodzinie siedzimy na kanapie i jemy lody z truskawkami. Rozmawiamy na różne tematy między innymi jak Ci się układa?, Masz kogoś na oku? itp. Oczywiście na każde odpowiadałam szczerze. Za każdym razem były prawie te same pytania, co było lekko frustrujące.
-Kochanie, nie będzie nas przez następne dwie soboty- oznajmia mama- wyjeżdżamy na mały odpoczynek i do ciotki- ciągnie- i mamy małą prośbę, byś karmiła naszego kota.
Chwilę zastanawiałam się nad odpowiedzią, z jednej strony to nie aż tak daleko, a z drugiej- mam studia co prawda już je kończę, ale powinnam być na ostatnich zajęciach. Może jakoś to sobie poukładam.
-No dobra, mam tam przyjeżdżać codziennie?-pytam lekko zrezygnowanym głosem, ale staram się to ukryć.
- Nie!- mówi szybko mama mama, prawie krzycząc- tylko co dwa, trzy dni.
Kiwam głową na znak zrozumienia. Dwa razy. Będę jeździła pociągiem. Zaoszczędzę na benzynie. Siedzimy jeszcze jakąś godzinę. Nasze spotkania są dość krótkie, no ale szczerze? No ile można, co tydzień się widzimy.
- Dobra, córciu. Będziemy się już zbierać do domu- oznajmia tata wstając z kanapy, na co mama mu wtóruje.
-Poradzisz sobie?- pyta mama, na co kiwam głową.
-A z naczyniami?- pyta i wodzi wzrokiem po stole, na którym jest kilka brudnych talerzy i misek po lodach.
-Jasne, zawsze sobie radzę- wzruszam ramionami. Moja mama czasami jest nadopiekuńcza, co właśnie widać. Rodzice przed wyjściem dają mi swoje zapasowe klucze, mówiąc, żebym przyjechała w środę, bo wtedy odjeżdżają. Wychodzą, a ja zamykam drzwi na klucz i kieruję się do kuchni, by posprzątać. Gdy już ogarnęłam kuchnię poszłam do salonu i włączyłam TV. Położyłam się na kanapie i zaczęłam oglądać Doctora House'a. W połowie jednego odcinka zadzwonił mój telefon. Przeklinając się w duchu, że zostawiłam go w swoim pokoju, idę po urządzenie. Oczywiście na moje nieszczęście po drodze uderzyłam stopą w futrynę.
-Kuźwa- syczę i kuśtykam do telefonu, by go odebrać. Nie patrząc na wyświetlacz odbieram.
-Halo?- pytam.
-Elo Morelo- od razu poznałam, że to Beth. Zawsze się tak witamy przez telefon. Mimowolnie na mojej twarzy pojawia się mały uśmieszek.
-No Elo, elo-odpowiadam siadając na łóżko, masując swoją stopę- Co tam?
-Wiesz...-zaczyna.
-Nie...-słyszę jej chichot spowodowany moją wypowiedzią.
-Bo ja też nie- zaczęła się głośniej śmiać, na co też się zaśmiałam. Ta dziewczyna czasami mnie rozbraja.
-Nie chcę być nie miła, ale oglądałam właśnie Doctora House'a i ty akurat zadzwoniłaś, więc ja pędząc- naginam trochę fakty- do mojego telefonu by zdążyć odebrać walę się stopą w framugę. I tyle zachodu po to- mówię- by usłyszeć, że nie wiesz po co do mnie zadzwoniłaś?! Kobieto, ja się mało co nie zabiłam...
Łapię się teatralnie za pierś, mimo, że mnie nie widzi. Przewracam oczami na mój gest. Moja tępota nie zna granic. Boże, dopomóż.
-Przepraszam, ale mi się strasznie nudzi i nie mam co robić, więc może skoczę wypożyczyć film, kupię wiadro lodów i obejrzymy jakiś film u ciebie?- proponuje z nutą nadziei w głosie. Musi być naprawdę wynudzona.
-Jasne, tylko jakiś dobry weź, a i lodów nie kupuj dużo, mam jeszcze trochę. Paa-mówię i rozłączam się nie czekając na jej odpowiedź. Wstaję z łóżka i idę do salonu by dalej oglądać serial, tym razem biorę telefon ze sobą. Opadam na kanapę z cichym świstem. Moja kanapa nie jest typową kanapą, a mówiąc typowa mam na myśli nie wygodna, która służy do ozdoby, ewentualnie siedzenia w najgorszym wypadku. Czasem jak nie mogę spać w swojej sypialni, kiedy indziej wyjaśnię najczęstszą przyczynę, to śpię na kanapie, po pierwsze nie chcę schodzić do piwnicy po materac, a po drugie to ta kanapa. Jest mega wygodna i dość ładna. Jest brązowa, a na niej kilka poduszek w kolorowe paski. Mam jeszcze fotel, który też jest brązowy, tylko obszyty sztuczną skórą. Uwielbiam na nim siedzieć, a w zasadzie leżeć. Nigdy nie lubiłam normalnie siedzieć na fotelach, zawsze musiałam robić jakieś głupie pozy, położyć się w poprzek lub w pionie (czyli głowa na siedzeniu, a nogi wystawały poza oparcie na plecy). Podskakuję na dźwięk dzwonka do drzwi. Wstaję z kanapy i idę otworzyć drzwi, w których stoi Beth z dwoma filmami w jednej ręce, a w drugiej pudełko lodów śmietanowo- czekoladowych. Wie co uwielbiam. Wyrywam płyty z ręki dziewczyny gdy dostrzegam ich tytuły. Pierwszy to Gwiazd naszych wina a drugi to To Tylko Sex.
Spoglądam na dziewczynę, która jest lekko zdezorientowana ale jej twarz od razu promienieje gdy widzie, że to ja wyrwałam jej filmy.
-Cześć.
-Cześć.
Dziewczyna idzie do salonu a ja do kuchni po miski, łyżki i lody. Podaję dziewczynie miskę i łyżkę i otwieram pudełka. Nakładam na lodów i kucam, by włączyć film.
-Który najpierw?-pytam trzymając w rękach opakowania z płytami. Po chwili dziewczyna wskazuje na film To tylko Sex. Włączam film, a po chwili siedzimy, jemy i oglądamy film z Justin'em Timberlake'iem i Milą Kunis.
-Kochanie, nie będzie nas przez następne dwie soboty- oznajmia mama- wyjeżdżamy na mały odpoczynek i do ciotki- ciągnie- i mamy małą prośbę, byś karmiła naszego kota.
Chwilę zastanawiałam się nad odpowiedzią, z jednej strony to nie aż tak daleko, a z drugiej- mam studia co prawda już je kończę, ale powinnam być na ostatnich zajęciach. Może jakoś to sobie poukładam.
-No dobra, mam tam przyjeżdżać codziennie?-pytam lekko zrezygnowanym głosem, ale staram się to ukryć.
- Nie!- mówi szybko mama mama, prawie krzycząc- tylko co dwa, trzy dni.
Kiwam głową na znak zrozumienia. Dwa razy. Będę jeździła pociągiem. Zaoszczędzę na benzynie. Siedzimy jeszcze jakąś godzinę. Nasze spotkania są dość krótkie, no ale szczerze? No ile można, co tydzień się widzimy.
- Dobra, córciu. Będziemy się już zbierać do domu- oznajmia tata wstając z kanapy, na co mama mu wtóruje.
-Poradzisz sobie?- pyta mama, na co kiwam głową.
-A z naczyniami?- pyta i wodzi wzrokiem po stole, na którym jest kilka brudnych talerzy i misek po lodach.
-Jasne, zawsze sobie radzę- wzruszam ramionami. Moja mama czasami jest nadopiekuńcza, co właśnie widać. Rodzice przed wyjściem dają mi swoje zapasowe klucze, mówiąc, żebym przyjechała w środę, bo wtedy odjeżdżają. Wychodzą, a ja zamykam drzwi na klucz i kieruję się do kuchni, by posprzątać. Gdy już ogarnęłam kuchnię poszłam do salonu i włączyłam TV. Położyłam się na kanapie i zaczęłam oglądać Doctora House'a. W połowie jednego odcinka zadzwonił mój telefon. Przeklinając się w duchu, że zostawiłam go w swoim pokoju, idę po urządzenie. Oczywiście na moje nieszczęście po drodze uderzyłam stopą w futrynę.
-Kuźwa- syczę i kuśtykam do telefonu, by go odebrać. Nie patrząc na wyświetlacz odbieram.
-Halo?- pytam.
-Elo Morelo- od razu poznałam, że to Beth. Zawsze się tak witamy przez telefon. Mimowolnie na mojej twarzy pojawia się mały uśmieszek.
-No Elo, elo-odpowiadam siadając na łóżko, masując swoją stopę- Co tam?
-Wiesz...-zaczyna.
-Nie...-słyszę jej chichot spowodowany moją wypowiedzią.
-Bo ja też nie- zaczęła się głośniej śmiać, na co też się zaśmiałam. Ta dziewczyna czasami mnie rozbraja.
-Nie chcę być nie miła, ale oglądałam właśnie Doctora House'a i ty akurat zadzwoniłaś, więc ja pędząc- naginam trochę fakty- do mojego telefonu by zdążyć odebrać walę się stopą w framugę. I tyle zachodu po to- mówię- by usłyszeć, że nie wiesz po co do mnie zadzwoniłaś?! Kobieto, ja się mało co nie zabiłam...
Łapię się teatralnie za pierś, mimo, że mnie nie widzi. Przewracam oczami na mój gest. Moja tępota nie zna granic. Boże, dopomóż.
-Przepraszam, ale mi się strasznie nudzi i nie mam co robić, więc może skoczę wypożyczyć film, kupię wiadro lodów i obejrzymy jakiś film u ciebie?- proponuje z nutą nadziei w głosie. Musi być naprawdę wynudzona.
-Jasne, tylko jakiś dobry weź, a i lodów nie kupuj dużo, mam jeszcze trochę. Paa-mówię i rozłączam się nie czekając na jej odpowiedź. Wstaję z łóżka i idę do salonu by dalej oglądać serial, tym razem biorę telefon ze sobą. Opadam na kanapę z cichym świstem. Moja kanapa nie jest typową kanapą, a mówiąc typowa mam na myśli nie wygodna, która służy do ozdoby, ewentualnie siedzenia w najgorszym wypadku. Czasem jak nie mogę spać w swojej sypialni, kiedy indziej wyjaśnię najczęstszą przyczynę, to śpię na kanapie, po pierwsze nie chcę schodzić do piwnicy po materac, a po drugie to ta kanapa. Jest mega wygodna i dość ładna. Jest brązowa, a na niej kilka poduszek w kolorowe paski. Mam jeszcze fotel, który też jest brązowy, tylko obszyty sztuczną skórą. Uwielbiam na nim siedzieć, a w zasadzie leżeć. Nigdy nie lubiłam normalnie siedzieć na fotelach, zawsze musiałam robić jakieś głupie pozy, położyć się w poprzek lub w pionie (czyli głowa na siedzeniu, a nogi wystawały poza oparcie na plecy). Podskakuję na dźwięk dzwonka do drzwi. Wstaję z kanapy i idę otworzyć drzwi, w których stoi Beth z dwoma filmami w jednej ręce, a w drugiej pudełko lodów śmietanowo- czekoladowych. Wie co uwielbiam. Wyrywam płyty z ręki dziewczyny gdy dostrzegam ich tytuły. Pierwszy to Gwiazd naszych wina a drugi to To Tylko Sex.
Spoglądam na dziewczynę, która jest lekko zdezorientowana ale jej twarz od razu promienieje gdy widzie, że to ja wyrwałam jej filmy.
-Cześć.
-Cześć.
Dziewczyna idzie do salonu a ja do kuchni po miski, łyżki i lody. Podaję dziewczynie miskę i łyżkę i otwieram pudełka. Nakładam na lodów i kucam, by włączyć film.
-Który najpierw?-pytam trzymając w rękach opakowania z płytami. Po chwili dziewczyna wskazuje na film To tylko Sex. Włączam film, a po chwili siedzimy, jemy i oglądamy film z Justin'em Timberlake'iem i Milą Kunis.
